szachownica

Szachy

W dzisiejszym wpisie chciałbym odnieść się do zdjęcia, które wykonałem podczas jednej z sesji ślubnych, a które wywołało niemałe zainteresowanie. Opowiem o tym, czym to zdjęcie się wyróżnia. Opowiem o perspektywie, a w końcu – opowiem jak osiągnąłem efekt tilt-shift bez zastosowania obiektywu typu tilt-shift.

Na początek trochę teorii. Czym tak naprawdę jest tilt-shift? W najprostszych słowach jest to technika pozwalająca zmienić płaszczyznę perspektywy na zdjęciu. Obiektywy typu tilt-shift pozwalają na przesunięcie ich osi optycznej, fotografowana płaszczyzna znajduje się wówczas pod kątem do aparatu fotograficznego z dodatkowo przesuniętym środkiem perspektywy zdjęcia. Efektem takiego działania są fotografie, na których obiekty (o ile są dobrze skomponowane w kadrze) wydają się bardzo małe – obserwator ma wrażenie oglądania fotografii makiety. Wszystko przez niestandardowo poprowadzoną na zdjęciu płaszczyznę ostrości. Taka korekta perspektywy znajduje również praktyczne zastosowanie w fotografii architektury – wykonywanie zdjęć dużych obiektów z bliska sprawia problemy z zachowaniem linii i kątów prostych na zdjęciu, z pomocą przychodzi wtedy reguła Sheimpfluga. Oczywiście wszystko zależy od intencji fotografującego. Niekiedy przerysowania oraz krzywizny nie przeszkadzają, czasem wręcz przeciwnie – co z najlepszymi intencjami starałem się przedstawić tutaj.

W Poznaniu, w Starym Browarze znajduje się miejsce, które wydało mi się idealnie pasować do spróbowania zabawy z perspektywą na zdjęciu. Ogromna szachownica rozciągająca się na powierzchni blisko 70m2. Nad nią wznoszą się trzy piętra galerii – dość łatwo zatem znaleźć sobie miejsce, z którego będziemy fotografować, w zależności od zastosowanej ogniskowej obiektywu. Ja wybrałem środkowe piętro i obiektyw 85mm.

Jak już wspomniałem wcześniej, zdjęcie wykonałem bez użycia obiektywu typu tilt-shift. Pożądany efekt uzyskałem zdejmując obiektyw z korpusu i przykładając go lekko skośnie do niego. Powstały oczywiście szczeliny, przez które wpadało światło zakłócające działanie światłomierza i prześwietlające wykonywane zdjęcia. Problem ten wyeliminowałem tym, co akurat miałem pod ręką – chwyciłem obiektyw przez ściereczkę z mikrofibry, skutecznie osłaniając te miejsca, gdzie nie przylegał on do korpusu aparatu. Taki zestaw ma niestety kompletnie nieprzewidywalną regulację ostrości – nie potrafię nawet teraz przywołać z pamięci, jaka pozycja była wybrana na pierścieniu podczas wykonywania ostatecznego ujęcia. Trzeba tutaj pracować metodą prób i błędów. Przysłonę zostawiłem maksymalnie otwartą, miałem zamiar w ten sposób pogłębić efekt rozmazania nieostrych części zdjęcia – szczerze mówiąc jednak nie jestem do końca przekonany, czy miało to jakiekolwiek znaczenie w tym aspekcie. Przy tak zmodyfikowanym układzie optycznym maksymalne otwarcie przysłony pozwoliło natomiast uniknąć winiety (brzydkiej i nieregularnej), która pojawiała się przy wartościach już od F4 w górę.

Wybierając obiektyw do tego typu operacji pamiętajcie o tym, że nie sprawdzą się tutaj obiektywy z automatyką przysłony – po zdjęciu z korpusu przysłona w nich jest maksymalnie zamknięta (otwierana popychaczem bagnetu po zamontowaniu). Bardzo problematyczne będzie też ustawienie ostrości na obiektywach z autofokusem – pierścień działa tam często bardzo luźno. Do takich zabaw zdecydowanie polecam obiektywy w pełni manualne. Należy również mieć na uwadze niebezpieczeństwa uszkodzenia sprzętu – obiektyw może upaść, z kolei zbyt głęboko wsunięta jego krawędź w korpus może zahaczyć o podnoszące się lustro. Wskazane jest zatem zachowanie daleko idącej ostrożności – bez ryzyka nie ma jednak zabawy!

Na koniec mała dygresja – fotografowanie w Starym Browarze (ale dotyczy to praktycznie każdego obiektu użyteczności publicznej) wymaga zgody administracji. Jeżeli będziecie chcieli zdjęcia opublikować – również wymaga to ich zgody. Pamiętajcie o tym, a unikniecie przykrych niespodzianek.