Jak zrobiłem to zdjęcie?

TSA

Koncertowo

Nie mam dużego doświadczenia w fotografowaniu koncertów czy też innych imprez scenicznych. Barierą nie do przeskoczenia często jest dla mnie uzyskanie akredytacji na takie wydarzenia (jeżeli wiesz, jak temu zaradzić – skontaktuj się ze mną). Udało mi się fotografować na koncercie polskiej grupy rockowej TSA w Gnieźnie. Myślę, że zespołu nie trzeba przedstawiać – to kawał historii polskiej muzyki, zainteresowanych odsyłam do bogatej dyskografii i wielu opracowań na temat zespołu.

Akredytacja

Chyba najtrudniejsza do zrealizowania część całego przedsięwzięcia – na fotografowanie na koncercie musisz dostać odpowiednie pozwolenie. Uzyskasz je od organizatora koncertu lub też bezpośrednio u menedżera występujących artystów. Przygotuj się niestety na wiele trudności w uzyskaniu tych pozwoleń – wiele moich zapytań pozostało bez żadnej odpowiedzi. Akredytacja najczęściej pozwala, oprócz wykonywania zdjęć w ogóle, wejść pod samą scenę. Najczęściej też będziesz mógł fotografować przez pierwsze trzy utwory. Wykonując zdjęcia na TSA miałem to szczęście, że nie było takich ograniczeń – fotografowałem zatem przez cały czas trwania koncertu. Jako, że był to mój pierwszy duży koncert, okazało się to zbawienne – początek koncertu w pełni wykorzystałem na poznanie charakteru takiej pracy i zdjęcia z tych fragmentów nie należały niestety do szczególnie udanych…

Często zespoły narzucają swoje wymagania odnośnie osób fotografujących na ich koncertach. Jednym z najczęstszych ograniczeń jest zakaz używania lampy błyskowej. Moja rada jest prosta – lampę błyskową zostaw w domu. Nawet, jeżeli nikt wprost nie zabroni jej używać – uszanuj pracę artystów i trud jaki wkładają w występ. Będąc pod sceną będziesz im błyskał prosto w oczy – to naprawdę nic przyjemnego. Poza tym wykorzystanie przebogatego oświetlenia koncertowego pozwoli Ci uzyskać dużo lepsze efekty, niż doświetlanie kadrów własną lampą.

Będąc pod sceną prawie na pewno nie będziesz tam sam. Zwracaj uwagę na innych fotografujących, nie wchodź im w kadry – zachowuj się tak, jakbyś oczekiwał, by inni zachowywali się wobec Ciebie.

Oświetlenie

Właśnie, oświetlenie. Napisałem, że jest przebogate – jest jednak również bardzo trudne. Nie ma szans na zachowanie jednych ustawień aparatu przez całą imprezę. Zapomnieć też będzie trzeba o automatyce aparatu – korpus głupieje przy tak szybko zmieniającym się świetle, jego sile i barwie. Reflektory sceniczne są (w większości) światłami punktowymi. Wystarczy, że tańcząc po scenie złapią Twój czujnik światła – automatyka dostosuje czas naświetlania i przysłonę do takich warunków w wyniku czego zdjęcie wyjdzie zbyt ciemne.

Ustaw tryb manualny w aparacie (moim zdaniem średnio nadają się również tryby półautomatyczne, zarówno z priorytetem przysłony, jak i czasu naświetlania). Obserwuj wskaźnik ekspozycji i koryguj na bieżąco zarówno przysłonę jak i czas naświetlania. W zależności od efektów, jakie chcesz uzyskać stosuj krótkie czasy (1/80 – 1/125 sekundy) w celu wykonania zdjęć statycznych lub też wydłuż czas do 1/10 – 1/25 sekundy, żeby zarejestrować wrażenie ruchu na scenie.

Staraj się wykonywać zdjęcia w kontrze do oświetlenia scenicznego. Często na koncertach stosowane jest zadymienie, co w połączeniu z wykonywaniem zdjęć prosto pod światło daje niesamowite wręcz efekty. Przygotuj się jednak na konieczność stosowania manualnego ustawiania ostrości przy takich zdjęciach – może się bowiem zdarzyć, że Twój aparat nie poradzi sobie z prawidłowym ustawieniem ostrości przy zdjęciach wykonywanych pod ostre światło, a wierz mi – nic bardziej Cię nie zdenerwuje jak stracone ujęcie przez błędy autofokusa.

W końcu – fotografuj krótkimi seriami. Po 3 – 4 zdjęcia w serii. Statystycznie patrząc, najprawdopodobniej fotografujesz aparatem cyfrowym. Ogranicza Cię więc jedynie pojemność Twojej karty pamięci (przy okazji – pomyśl o zabraniu kilku zapasowych). Wykonywanie zdjęć krótkimi seriami, przy bardzo dynamicznych scenach, gdzie bardzo szybko zmienia się praktycznie wszystko, pozwoli Ci później na wybranie naprawdę najlepszych ujęć.

Nie bój się wysokich czułości ISO

Stosowanie krótkich czasów naświetlania będzie wymagało dwóch rzeczy – stosowania jasnych obiektywów oraz wysokich czułości ISO. Najczęściej sprawdzi się ISO na poziomie 1600, choć przyda się również ISO3200 i wyższe. Takie ustawienie wyklucza jednak niestety stosowanie popularnych i tanich kompaktów – o ile takie czułości będą w ogóle dostępne, mogą być bardzo zaszumione. Nie jest to jednak regułą. Zdjęcie będące ilustracją dla tego wpisu powstało przy ISO200 – wszystko zależy od efektów, jakie będziesz chciała/chciał uzyskać.

Obiektywy i kadrowanie

Obiektywy o wysokich ogniskowych raczej mało się przydadzą – wyłącznie do zdjęć wykonywanych z większej odległości, z publiczności. Będąc pod sceną stosuj krótkie ogniskowe – myślę, że wystarczy, jeżeli zapewnisz sobie pokrycie w granicach od 18mm do 50mm. Szeroki kąt pozwoli Ci jeszcze lepiej pokazać dynamikę całego wydarzenia, takie kadry pozwolą również objąć nawet całą scenę. Natomiast jeżeli chcesz wykonać portrety muzyków z tak bliskiej odległości, wystarczy ogniskowa rzędu 35 – 50 mm. Jeżeli fotografujesz aparatem kompaktowym, trzymaj się krótszych ogniskowych (a mówiąc potocznie – małego zoomu) – obiektywy zamontowane w takich aparatach często charakteryzują się lepszymi właściwościami w takich ustawieniach. Mam tutaj na myśli nie tylko światłosiłę, ale również ogólną charakterystykę obiektywu – np. rozdzielczość czy ostrość. Lepsza światłosiła pozwoli Ci natomiast stosować niższe czułości ISO, co w przypadku aparatów kompaktowych również jest bardzo ważne.

Wykonując portrety muzyków pamiętaj, że artysta i jego instrument stanowią jedną całość. Pamiętaj zatem o odpowiednim kadrowaniu. Ucinając główkę gitary na zdjęciu efekt będzie taki sam, jakbyś uciął głowę gitarzyście. Zawsze też bądź w gotowości – najcenniejszymi zdjęciami będą te, na których muzyk uśmiechnie się, czy też wykona jakiś gest specjalnie dla Ciebie – zauważając, że jest fotografowany.

RAW

Zawsze fotografuję w formacie RAW – zdjęcia są zapisane wtedy jako cyfrowe negatywy. Format ten pozwala na dużo większe możliwości niż standardowy JPG. Postprodukcja takich zdjęć jest dużo łatwiejsza i efektywniejsza – wszelkie modyfikacje wykonywane są bezstratnie. W przypadku fotografii koncertowej (jak i innych zdjęć wykonywanych w ciemnych pomieszczeniach – np. na weselach) ma to jeszcze większe znaczenie ze względu na niezwykle dynamiczne oświetlenie. Format JPG ma również niższy zakres tonalny – wszelkie półcienie, poświaty czy inne efekty świetlne zostaną przez to mocno spłaszczone.

Prezentowana fotografia pochodzi ze zdjęć, jakie wykonałem na koncercie TSA, który odbył się na gnieźnieńskim rynku 14. maja 2011 roku. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z pełną fotorelacją z tego wydarzenia, która jest dostępna tutaj.

Postój zimowy

Postój zimowy

Zima nas (jeszcze) nie nawiedziła, na razie też chyba nie zanosi się na to, żebyśmy szybko zobaczyli śnieżne krajobrazy. Spróbuję jednak dzisiaj przekazać kilka wskazówek, które mogą okazać się przydatne, gdy wybierzesz się z aparatem w zimowy plener.

Fotografowanie zimą może nastręczać wielu problemów – jednakże umiejętne wykorzystanie warunków, jakie się wtedy pojawiają mogą spowodować, że zarejestrowane obrazy będą naprawdę niepowtarzalne. Zima to chyba najlepsza pora roku na fotografię krajobrazową – na takim rodzaju zdjęć zatem dziś się skupię.

Wykorzystaj niskie słońce – fotografuj w złotych godzinach

Zimą słońce bardzo szybko schodzi nisko nad horyzont – i stosunkowo długo się nisko nad tym horyzontem utrzymuje. Takie umiejscowienie słońca pomaga w uzyskaniu bardzo dobrych warunków oświetleniowych – pojawiają się długie cienie, światło staje się miękkie i plastyczne, a jeżeli powietrze jest odpowiednio suche i mroźne, to dodatkowo niebo uzyska intensywne, ciepłe barwy – oczywiście przy słonecznej pogodzie.

Złota godzina to czas po wschodzie słońca lub przed jego zachodem. Charakteryzuje się bardzo szczególnym oświetleniem – wspomniane wcześniej miękkie światło przesycone ciepłymi odcieniami nadaje oświetlanym obiektom złoty odcień – stąd nazwa tej pory. Złota godzina to najlepsza pora dnia na wykonywanie fotografii krajobrazowej. Sam również często wykorzystuję ten czas zapraszając pary młode w plener – światło słoneczne wtedy jest dużo bardziej ‚posłuszne’ niż w innych porach dnia, znikają ostre cienie – między obiektem znajdującym się cieniu a tym w pełnym świetle występuje dużo mniejszy kontrast.

Polecam ‚łapać’ złotą godzinę przez cały rok – nie tylko zimą!

Technika

Zdjęcie, które prezentuję powstało oczywiście w złotej godzinie. Użyłem obiektywu 24mm, dość mocno zamkniętego – moim zdaniem do fotografii typowo krajobrazowej nadają się przysłony powyżej F6.3, w tym przypadku było to F8.0 – unikniemy w takim przypadku często niepożądanych rozmyć tła lub pierwszego planu, a cały kadr będzie odpowiednio ostry nawet przy wykorzystaniu słabszej jakości obiektywów. Skorzystałem oczywiście ze statywu, który dzięki wbudowanej poziomicy pomógł zachować poziomy horyzont na zdjęciu. Zachowanie naturalnych pionów i poziomów to według mnie jedna z najważniejszych cech dobrego zdjęcia krajobrazowego  - nic tak nie rozprasza widza jak skośny horyzont, czy też walące się słupy. Jeżeli taki efekt nie jest zamierzony, unikaj tych pochyleń jak ognia!

Fotografowanie zimą

Wykonując zdjęcia w śnieżnej scenerii warto pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze – ustaw kompensację ekspozycji nieco powyżej poziomu zerowego. Twój aparat nie wie, że chcesz fotografować śnieg. Jeżeli nie chcesz, aby białe połacie śniegu były na zdjęciu szare i ponure, powiedz aparatowi, żeby nieco dłużej naświetlał zdjęcia, które wykonujesz. Zrobisz to ustawiając właśnie kompensację na poziomie +0.7  - +1.0. Musisz przy tym tylko uważać, aby nie prześwietlić zdjęcia.

Jeżeli chcesz dłużej cieszyć się zabawą na dworze, postaraj się o zapasowy akumulator, który będziesz trzymał w ciepłym miejscu. Wydajność baterii na dużym mrozie może spaść nawet o połowę.

Po powrocie do domu z zimnego pleneru może się zdarzyć, że Twój obiektyw mocno zaparuje – nigdy go nie wycieraj. Odstaw go gdzieś w bezpiecznym miejscu i pozwól mu odparować. Jeżeli możesz, zdejmij go z korpusu – szybciej odparuje również wewnętrzna soczewka. Unikniesz w ten sposób smug i zabrudzeń na soczewkach obiektywu, które bardzo trudno będzie usunąć, nawet z wykorzystaniem płynów do czyszczenia optyki.

I w końcu – ubierz się ciepło… Nic bardziej Cię nie zirytuje jak konieczność powrotu z powodu zimna!

PS> Tytuł dzisiejszego wpisu pochodzi z wiersza Czesława Miłosza, który w piękny sposób zinterpretował inny Czesław.
PS2> W dalszym ciągu zapraszam do skorzystania z promocji noworocznej!

Efektownie pod słońce

Efektownie pod słońce

Często można spotkać się z opiniami, że nie należy wykonywać zdjęć pod słońce. Fakt, takie zdjęcia często łatwo prześwietlić, na fotografii natomiast mogą znaleźć się niekorzystne załamania światła i flary wynikające z niedoskonałości optyki, której używamy. Uważam jednak, że czasem warto złapać słońce w kadr czy też pozwolić światłu ‚popsuć’ nieco nasze zdjęcie.

Bezpieczeństwo

Zanim przejdziemy do meritum, zatrzymajmy się na chwilę. Nigdy nie patrz przez obiektyw prosto w słońce. Może to poważnie uszkodzić Twój wzrok, a na pewno spowoduje bardzo nieprzyjemne oślepienie, którego efekty długo będziesz odczuwać. Pamiętaj zatem przede wszystkim o swoim bezpieczeństwie.

Mój obiektyw sobie nie radzi, jak żyć?

Wykorzystaj ten fakt. Prawdopodobnie nie powstał jeszcze obiektyw, który będzie sobie dobrze radził w każdych warunkach. A jeżeli kiedyś powstanie, będzie horrendalnie drogi. Fotografowanie pod światło zaliczyć można śmiało do ‚trudnych warunków’ – trzeba iść na wiele kompromisów, często wyłączać automatykę aparatu. Jeżeli jednak umiejętnie wykorzystasz to, co teoretycznie niepożądanego pojawia się w wizjerze, będziesz zdumiony efektami, jakie osiągniesz.

Wykonując prezentowane wyżej ujęcie użyłem bardzo jasnego obiektywu 85mm o światłosile F1.4. Taki obiektyw pozwala na uzyskanie bardzo ładnego rozmycia tła – nadaje się więc idealnie do wszelkiego rodzaju portretów. Jest też to jeden z moich ulubionych obiektywów plenerowych ze względu na bardzo delikatną i miękką plastykę. Ma on jedną zasadniczą wadę – przy zdjęciach wykonywanych pod słońce w kadrze pojawiają się flary oraz prześwietlenia, które skutecznie mogą przesłonić temat zdjęcia. Gdy takie zjawiska zaczynają pojawiać się w wizjerze zwracam uwagę, aby nie nachodziły one na główny temat zdjęcia. Staram się tak pozycjonować siebie względem ludzi, których fotografuję, aby światło skupiało się gdzieś obok. Tak też jest w prezentowanym ujęciu – od mniej więcej środka zdjęcia w kierunku jego lewej krawędzi widać półokrągłe halo w odcieniach fioletu, natomiast lewy górny róg jest dość mocno naznaczony żółtawą poświatą – to efekt właśnie fotografowania pod słońce. Jednocześnie takie umiejscowienie źródła światła względem mnie i pary młodej spowodowało, że Magda jest delikatnie podświetlona od strony drugiego planu – komponuje się to z zarejestrowanymi prześwietleniami po lewej stronie.

Kadrując to zdjęcie (jak i każde inne wykonywane pod ostre światło) staram się zawsze tak ustawić, aby wszelkie świetlne artefakty pojawiały się gdzieś z boku. Manewruję swoją pozycją względem obiektu zdjęcia, przechodzę z boku na bok aż osiągnę zadowalające rezultaty. Należy pamiętać, że to nie prześwietlenia fotografujemy – gdy flary w kadrze są zbyt intensywne, przesuń się tak, aby słońce padało nieco bardziej z boku. Nie ma co ukrywać, że pomocne jest również wykorzystanie największej chyba zalety fotografii cyfrowej – nieudane zdjęcie można skasować, a plenerowe ujęcie bezkosztowo powtórzyć. Dotyczy to oczywiście sytuacji, w których można sobie na to pozwolić – fotografując wyjątkowe momenty lepiej o tym zapomnieć!

Staram się nie zapominać również o zasadzie złotego podziału, która każdemu kadrowi powinna nadać spójności i porządku.

Nie lubię takich efektów, można coś z tym zrobić?

Oczywiście. Najprostszym sposobem będzie przymknąć nieco przysłonę obiektywu. Przy obiektywie, którym wykonywałem to ujęcie wszelkie flary znikają po zamknięciu do F3.5. Spróbuj zamknąć jeszcze bardziej (F4.0 – F5.6), a zobaczysz, że dużo łatwiej będzie opanować scenę. Jeżeli dysponujesz obiektywem zmiennoogniskowym, spróbuj ustawić ogniskową na krótszych wartościach – zwykle takie obiektywy najgorsze właściwości optyczne mają na swoich długich końcach.

Zdjęcie pochodzi z pleneru ślubnego Magdy i Romka, zapraszam do obejrzenia innych fotografii z tego reportażu.

Sylwetka w złotym podziale

Sylwetka w złotym podziale

Za oknem coraz zimniej, dzisiejszym wpisem powrócę więc do słońca, plaży i morza – przy okazji opowiadając o ciekawej technice z jednej strony i złotej zasadzie z drugiej.

Zdjęcie przedstawia sylwetkę mojego syna (w pozie czarodzieja) na tle zachodzącego słońca. Na pierwszy rzut oka fotografia jest pozbawiona szczegółów, można nawet powiedzieć – niedoświetlona. Taki jednak był zamiar, wykonując to ujęcie chciałem uchwycić tylko sylwetkę. Fotografowałem zatem niemal prosto pod słońce, tak aby jak najmniej światła padało na postać. Sprawi Ci to dużo problemów, drogi Czytelniku, jeżeli będziesz używał trybu automatycznego w swoim aparacie. Takie ujęcie się po prostu nie uda – aparat będzie starał się naświetlić zdjęcie prawidłowo tam, gdzie jest ustawiona ostrość. Najprawdopodobniej prześwietlisz tło, uzyskując tam białą plamę. Takie działanie automatyki aparatu jest jak najbardziej pożądane – chcemy jednak uzyskać coś specjalnego, dlatego też najłatwiej będzie włączyć tryb manualny. Możesz również spróbować w trybie półautomatycznym z priorytetem przysłony (A), blokując ekspozycję przyciskiem AEL (Automatic Exposure Lock – technologia przenoszenia ekspozycji z jednej sceny na inną), ale szczerze mówiąc dla mnie nie jest to zbyt wygodne, szybciej i pewniej ustawię parametry zdjęcia na ręcznych ustawieniach, śledząc wskaźnik ekspozycji w wizjerze.

Jak wykonać?

Ustaw ekspozycję na źródle światła – wykonując to zdjęcie wybrałem bliską okolicę słońca. Dla tego ujęcia światłomierz aparatu podpowiedział mi, że prawidłowym czasem będzie 1/4000 sekundy (przy czułości ISO800 i przysłonie F2.2). Tak ustawione parametry nie prześwietliły nieba, zachowało ono swoją naturalną barwę – Mikołaj pozostał jednak w głębokim cieniu. Jeżeli korzystasz z trybu półautomatycznego, wciśnij przycisk AEL i trzymaj go aż do wykonania zdjęcia – inaczej aparat zmieni ekspozycję na taką, jaka byłaby prawidłowa dla obiektu, na którym będziesz łapał ostrość. Pozwól korpusowi złapać ostrość, wykadruj i gotowe – otrzymasz zdjęcie sylwetki na rozświetlonym tle.

W skrócie podsumowując: aby wykonać zdjęcie ‚sylwetkowe’ należy ekspozycję ustawić tak, żeby nie prześwietlić tła – a im większy będzie kontrast między tłem a fotografowanym obiektem, tym efekt będzie ciekawszy i bardziej wyrazisty.

Złoty podział

Kadrując zdjęcia zawsze staram się korzystać z zasady złotego podziału. Na prezentowanej fotografii postać Mikołaja dzieli zdjęcie na dwie części – właśnie w złotym stosunku, który w przybliżeniu wynosi 1:0.618. W teorii matematycznej, dłuższa część kadru jest średnią geometryczną krótszej i całej jego długości.

Czym jednak jest złoty podział? Szerzej będziecie mieli to wyjaśnione pod tym linkiem (wraz z rysem historycznym i zastosowaniem), od siebie mogę napisać tylko tyle, że jest to wg mnie chyba najważniejsza zasada prawidłowego kadru. Zawsze znajdą się oczywiście wyjątki od tej reguły (na przykład portrety en face), niemniej złoty podział nadaje harmonii fotografii, sprawia, że obiekty umieszczone na zdjęciu zdają się być na swoim miejscu – przynajmniej ja tak to postrzegam. Kompozycja oparta na innym podziale (dodatkowo jeszcze z nieprawidłowo wypoziomowanym horyzontem i/lub zachwianymi pionami) sprawia na mnie wrażenie zabałaganionej, niepoukładanej, czasem wręcz chaotycznej.

Jak uzyskać złoty podział?

Aparaty fotograficzne, zwłaszcza te bardziej zaawansowane posiadają na matówce kilka/kilkanaście punktów, w których można ustawiać ostrość. Często te boczne punkty są umieszczone w złotym podziale lub bardzo blisko niego. Upewnij się jednak co do proporcji, zanim zaczniesz korzystać z tej podziałki. Niektóre matówki mają wyrysowane linie złotego podziału lub też są one zaznaczone na brzegach. Zawsze też można przygotować taką matówkę samemu. Można też wyznaczać złoty podział na oko, o dziwo nie jest to szalenie trudne. „Złoty” stosunek proporcji wynosi 1:0.618, jest to więc więcej niż połowa, ale mniej niż 2/3 odległości od brzegu kadru, w którym powinieneś umieścić obiekt będący fotografowanym tematem. Przy odrobinie praktyki zobaczysz sam, jak łatwo złapać odpowiednie proporcje w kadrze. Powodzenia!

szachownica

Szachy

W dzisiejszym wpisie chciałbym odnieść się do zdjęcia, które wykonałem podczas jednej z sesji ślubnych, a które wywołało niemałe zainteresowanie. Opowiem o tym, czym to zdjęcie się wyróżnia. Opowiem o perspektywie, a w końcu – opowiem jak osiągnąłem efekt tilt-shift bez zastosowania obiektywu typu tilt-shift.

Na początek trochę teorii. Czym tak naprawdę jest tilt-shift? W najprostszych słowach jest to technika pozwalająca zmienić płaszczyznę perspektywy na zdjęciu. Obiektywy typu tilt-shift pozwalają na przesunięcie ich osi optycznej, fotografowana płaszczyzna znajduje się wówczas pod kątem do aparatu fotograficznego z dodatkowo przesuniętym środkiem perspektywy zdjęcia. Efektem takiego działania są fotografie, na których obiekty (o ile są dobrze skomponowane w kadrze) wydają się bardzo małe – obserwator ma wrażenie oglądania fotografii makiety. Wszystko przez niestandardowo poprowadzoną na zdjęciu płaszczyznę ostrości. Taka korekta perspektywy znajduje również praktyczne zastosowanie w fotografii architektury – wykonywanie zdjęć dużych obiektów z bliska sprawia problemy z zachowaniem linii i kątów prostych na zdjęciu, z pomocą przychodzi wtedy reguła Sheimpfluga. Oczywiście wszystko zależy od intencji fotografującego. Niekiedy przerysowania oraz krzywizny nie przeszkadzają, czasem wręcz przeciwnie – co z najlepszymi intencjami starałem się przedstawić tutaj.

W Poznaniu, w Starym Browarze znajduje się miejsce, które wydało mi się idealnie pasować do spróbowania zabawy z perspektywą na zdjęciu. Ogromna szachownica rozciągająca się na powierzchni blisko 70m2. Nad nią wznoszą się trzy piętra galerii – dość łatwo zatem znaleźć sobie miejsce, z którego będziemy fotografować, w zależności od zastosowanej ogniskowej obiektywu. Ja wybrałem środkowe piętro i obiektyw 85mm.

Jak już wspomniałem wcześniej, zdjęcie wykonałem bez użycia obiektywu typu tilt-shift. Pożądany efekt uzyskałem zdejmując obiektyw z korpusu i przykładając go lekko skośnie do niego. Powstały oczywiście szczeliny, przez które wpadało światło zakłócające działanie światłomierza i prześwietlające wykonywane zdjęcia. Problem ten wyeliminowałem tym, co akurat miałem pod ręką – chwyciłem obiektyw przez ściereczkę z mikrofibry, skutecznie osłaniając te miejsca, gdzie nie przylegał on do korpusu aparatu. Taki zestaw ma niestety kompletnie nieprzewidywalną regulację ostrości – nie potrafię nawet teraz przywołać z pamięci, jaka pozycja była wybrana na pierścieniu podczas wykonywania ostatecznego ujęcia. Trzeba tutaj pracować metodą prób i błędów. Przysłonę zostawiłem maksymalnie otwartą, miałem zamiar w ten sposób pogłębić efekt rozmazania nieostrych części zdjęcia – szczerze mówiąc jednak nie jestem do końca przekonany, czy miało to jakiekolwiek znaczenie w tym aspekcie. Przy tak zmodyfikowanym układzie optycznym maksymalne otwarcie przysłony pozwoliło natomiast uniknąć winiety (brzydkiej i nieregularnej), która pojawiała się przy wartościach już od F4 w górę.

Wybierając obiektyw do tego typu operacji pamiętajcie o tym, że nie sprawdzą się tutaj obiektywy z automatyką przysłony – po zdjęciu z korpusu przysłona w nich jest maksymalnie zamknięta (otwierana popychaczem bagnetu po zamontowaniu). Bardzo problematyczne będzie też ustawienie ostrości na obiektywach z autofokusem – pierścień działa tam często bardzo luźno. Do takich zabaw zdecydowanie polecam obiektywy w pełni manualne. Należy również mieć na uwadze niebezpieczeństwa uszkodzenia sprzętu – obiektyw może upaść, z kolei zbyt głęboko wsunięta jego krawędź w korpus może zahaczyć o podnoszące się lustro. Wskazane jest zatem zachowanie daleko idącej ostrożności – bez ryzyka nie ma jednak zabawy!

Na koniec mała dygresja – fotografowanie w Starym Browarze (ale dotyczy to praktycznie każdego obiektu użyteczności publicznej) wymaga zgody administracji. Jeżeli będziecie chcieli zdjęcia opublikować – również wymaga to ich zgody. Pamiętajcie o tym, a unikniecie przykrych niespodzianek.

pryzmaty

Pryzmaty

To jedno z moich ulubionych zdjęć. Światło – klucz do każdej dobrej fotografii, tutaj pada na zroszoną pajęczynę w przydomowym ogródku. Załamuje się, rozszczepia, podświetla – w każdej kropli pokazuje pełne swoje spektrum.

Zdjęcie to wymagało nieco przygotowań – wyczekałem popołudniowego słońca oraz użyłem… spryskiwacza. Znaleźć należało również odpowiednio wyeksponowaną pajęczynę. Ważnym było, aby słońce padało z boku – możliwie prostopadle na scenę. Spryskiwacz przydał się do przygotowania obiektu – trzeba bardzo przy tym uważać, aby strumienie kropli nie pozrywały pajęczyny. Podczas przygotowań do wykonania tego zdjęcia kilku ośmionogich przyjaciół niestety straciło swoje domostwa…

Wspomniane popołudniowe słońce padające na scenę niemalże prostopadle spowodowało, że nie potrzebowałem żadnych dodatkowych źródeł światła. Słońce też nie przeszkadzało – na zdjęciu nie ma prześwietleń oraz flar, które często pojawiają się, gdy fotografujemy na przykład pod słońce. Nie zawsze jest to efekt niepożądany, o czym pewnie przekonacie się czytając kolejne wpisy, niemniej jednak przy zdjęciach tego typu byłoby to niewskazane (oczywiście, z chlubnymi wyjątkami od tej reguły).

Przejdźmy do spraw technicznych. Do wykonania tego zdjęcia użyłem obiektywu 35mm zamykając przysłonę do wartości F5.6. Taka konfiguracja zapewniła mi najwyższą ostrość w wybranym punkcie. W celu uzyskania odpowiednio małej głębi ostrości oraz ciekawej plastyki zdjęcia na obiektyw nałożyłem konwerter makro – układ soczewek skupiających o zdolności zbierającej 8 dioptrii. Płaszczyzna ostrości w takim zestawie jest naprawdę mała, powinniście jednak zapomnieć o autofokusie – ostrość trzeba ustawić ręcznie. Aparat z obiektywem zwykle nie radzą sobie dobrze z ustawianiem ostrości, jeżeli nałożone zostaną dodatkowe instrumenty optyczne.

Aparat stał na statywie. Dlaczego? Bo często jest to wygodniejsze. Łatwiej wtedy dobrać odpowiednio kadr, wykonać kilka ujęć bez konieczności ustawiania siebie w upatrzonej wcześniej pozycji. Jeżeli zdjęcie nie wymaga szybkich reakcji (na przykład z powodu zmieniającej się sceny), warto korzystać ze statywu. Jak już jesteśmy przy statywie, to kilka porad z nim związanych: używaj samowyzwalacza ze wstępnym uniesieniem lustra w aparacie, żeby zniwelować wszelkie drgania zestawu podczas wykonywania zdjęcia. Wyłącz też zawsze stabilizację obrazu, jeżeli Twój aparat/obiektyw ją posiada – pozostawienie jej włączonej na statywie daje efekt odwrotny do zamierzonego.

Zdjęcia makro zachwycają, pokazują to, czego często nie widać. Do makrofotografii powstało wiele specjalistycznych obiektywów oraz akcesoriów, niemniej ciekawe efekty można uzyskać wykorzystując ogólnodostępne (czyt. w przystępnej cenie) środki. Warto spróbować!

DSC02034

Symetria

Licheń. Monumentalne Sanktuarium Maryjne, jedno z większych na świecie. Na mnie wywarło wrażenie raczej negatywne, emanując z każdego kąta zbędnym przepychem i przesadzonymi złoceniami. Tym, co można tam zobaczyć można by obdzielić kilkanaście innych obiektów, a i tak zostało by tego sporo. Nie jest to jednak wpis o sensowności istnienia tego obiektu, popatrzmy zatem na Licheń okiem obiektywu – i tu muszę przyznać, nasz aparat będzie miał na co popatrzeć.

Fotografia, którą chciałbym dzisiaj szerzej opisać przedstawia sklepienie nawy głównej – prezbiterium jest u dołu zdjęcia, część elewacji przedniej – u góry. Po bokach (niesymetryczne) nawy boczne.

Na zdjęciu chciałem uchwycić geometryczną perfekcję planu, na którym cała bazylika jest postawiona. Wybrałem obiektyw 8mm, z przysłoną 7.1 – taka ogniskowa pozwoliła objąć maksymalnie szeroki kadr, mocno zamknięta przysłona natomiast – zachować ostrość w pełnym kadrze. Aparat leżał na ziemi, wycelowany prosto w górę, odpalony samowyzwalaczem (żeby zdążyć uciec z kadru). Przy tak krótkich ogniskowych bardzo istotne jest jak najdokładniejsze ustawienie aparatu względem fotografowanego obiektu, zwłaszcza w sytuacji fotografowania przestrzeni symetrycznych – minimalne przesunięcie aparatu powoduje niemożliwe do odwrócenia zachwianie perspektywy, nie wyprostuje się takiego zdjęcia żadnym programem graficznym. W Licheniu bardzo pomocne w prawidłowym ustawieniu są wzory umieszczone na posadzce, które idealnie odwzorowują układ sklepienia. Aparat leżał więc dokładnie pod centrum kopuły bazyliki.

Obróbka ograniczyła się do kilku podstawowych rzeczy. Wykadrowałem zdjęcie (przy takiej ogniskowej do kadru załapały się fragmenty ławek, były widoczne w narożnikach), dodałem delikatną winietę. Poprawiłem balans bieli – zawsze fotografuję na automatycznie dobieranym balansie przez aparat, zwykle nie ma dużo czasu na prawidłowe ustawianie tego parametru, a fotografia cyfrowa pozwala na takie uproszczenia. Na koniec korekta ekspozycji oraz krzywych tonalnych. Powstało około dziesięciu ujęć tego kadru, wszystko przez ekstremalną symetrię obiektu oraz osoby kręcące się wokół.

Tym wpisem chciałbym rozpocząć serię, w której będę opowiadał o wybranych zdjęciach, jakie udało mi się wykonać. Chętnie odpowiem na pytania. Chętnie też dowiem się, jakie zdjęcia chcielibyście zobaczyć w kolejnych wpisach. Do usłyszenia wkrótce!