Grudzień 2013

Efektownie pod słońce

Efektownie pod słońce

Często można spotkać się z opiniami, że nie należy wykonywać zdjęć pod słońce. Fakt, takie zdjęcia często łatwo prześwietlić, na fotografii natomiast mogą znaleźć się niekorzystne załamania światła i flary wynikające z niedoskonałości optyki, której używamy. Uważam jednak, że czasem warto złapać słońce w kadr czy też pozwolić światłu ‚popsuć’ nieco nasze zdjęcie.

Bezpieczeństwo

Zanim przejdziemy do meritum, zatrzymajmy się na chwilę. Nigdy nie patrz przez obiektyw prosto w słońce. Może to poważnie uszkodzić Twój wzrok, a na pewno spowoduje bardzo nieprzyjemne oślepienie, którego efekty długo będziesz odczuwać. Pamiętaj zatem przede wszystkim o swoim bezpieczeństwie.

Mój obiektyw sobie nie radzi, jak żyć?

Wykorzystaj ten fakt. Prawdopodobnie nie powstał jeszcze obiektyw, który będzie sobie dobrze radził w każdych warunkach. A jeżeli kiedyś powstanie, będzie horrendalnie drogi. Fotografowanie pod światło zaliczyć można śmiało do ‚trudnych warunków’ – trzeba iść na wiele kompromisów, często wyłączać automatykę aparatu. Jeżeli jednak umiejętnie wykorzystasz to, co teoretycznie niepożądanego pojawia się w wizjerze, będziesz zdumiony efektami, jakie osiągniesz.

Wykonując prezentowane wyżej ujęcie użyłem bardzo jasnego obiektywu 85mm o światłosile F1.4. Taki obiektyw pozwala na uzyskanie bardzo ładnego rozmycia tła – nadaje się więc idealnie do wszelkiego rodzaju portretów. Jest też to jeden z moich ulubionych obiektywów plenerowych ze względu na bardzo delikatną i miękką plastykę. Ma on jedną zasadniczą wadę – przy zdjęciach wykonywanych pod słońce w kadrze pojawiają się flary oraz prześwietlenia, które skutecznie mogą przesłonić temat zdjęcia. Gdy takie zjawiska zaczynają pojawiać się w wizjerze zwracam uwagę, aby nie nachodziły one na główny temat zdjęcia. Staram się tak pozycjonować siebie względem ludzi, których fotografuję, aby światło skupiało się gdzieś obok. Tak też jest w prezentowanym ujęciu – od mniej więcej środka zdjęcia w kierunku jego lewej krawędzi widać półokrągłe halo w odcieniach fioletu, natomiast lewy górny róg jest dość mocno naznaczony żółtawą poświatą – to efekt właśnie fotografowania pod słońce. Jednocześnie takie umiejscowienie źródła światła względem mnie i pary młodej spowodowało, że Magda jest delikatnie podświetlona od strony drugiego planu – komponuje się to z zarejestrowanymi prześwietleniami po lewej stronie.

Kadrując to zdjęcie (jak i każde inne wykonywane pod ostre światło) staram się zawsze tak ustawić, aby wszelkie świetlne artefakty pojawiały się gdzieś z boku. Manewruję swoją pozycją względem obiektu zdjęcia, przechodzę z boku na bok aż osiągnę zadowalające rezultaty. Należy pamiętać, że to nie prześwietlenia fotografujemy – gdy flary w kadrze są zbyt intensywne, przesuń się tak, aby słońce padało nieco bardziej z boku. Nie ma co ukrywać, że pomocne jest również wykorzystanie największej chyba zalety fotografii cyfrowej – nieudane zdjęcie można skasować, a plenerowe ujęcie bezkosztowo powtórzyć. Dotyczy to oczywiście sytuacji, w których można sobie na to pozwolić – fotografując wyjątkowe momenty lepiej o tym zapomnieć!

Staram się nie zapominać również o zasadzie złotego podziału, która każdemu kadrowi powinna nadać spójności i porządku.

Nie lubię takich efektów, można coś z tym zrobić?

Oczywiście. Najprostszym sposobem będzie przymknąć nieco przysłonę obiektywu. Przy obiektywie, którym wykonywałem to ujęcie wszelkie flary znikają po zamknięciu do F3.5. Spróbuj zamknąć jeszcze bardziej (F4.0 – F5.6), a zobaczysz, że dużo łatwiej będzie opanować scenę. Jeżeli dysponujesz obiektywem zmiennoogniskowym, spróbuj ustawić ogniskową na krótszych wartościach – zwykle takie obiektywy najgorsze właściwości optyczne mają na swoich długich końcach.

Zdjęcie pochodzi z pleneru ślubnego Magdy i Romka, zapraszam do obejrzenia innych fotografii z tego reportażu.

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!

Wszystkim czytelnikom, klientom i sympatykom – oraz tym, którzy zaglądają tutaj pierwszy raz. Znajomym i tym mniej znajomym, koleżankom i kolegom po fachu, hobbystom fotografii oraz tym, którzy fotografują od święta. Wszystkim, wszystkim Wesołych Świąt!

Sylwetka w złotym podziale

Sylwetka w złotym podziale

Za oknem coraz zimniej, dzisiejszym wpisem powrócę więc do słońca, plaży i morza – przy okazji opowiadając o ciekawej technice z jednej strony i złotej zasadzie z drugiej.

Zdjęcie przedstawia sylwetkę mojego syna (w pozie czarodzieja) na tle zachodzącego słońca. Na pierwszy rzut oka fotografia jest pozbawiona szczegółów, można nawet powiedzieć – niedoświetlona. Taki jednak był zamiar, wykonując to ujęcie chciałem uchwycić tylko sylwetkę. Fotografowałem zatem niemal prosto pod słońce, tak aby jak najmniej światła padało na postać. Sprawi Ci to dużo problemów, drogi Czytelniku, jeżeli będziesz używał trybu automatycznego w swoim aparacie. Takie ujęcie się po prostu nie uda – aparat będzie starał się naświetlić zdjęcie prawidłowo tam, gdzie jest ustawiona ostrość. Najprawdopodobniej prześwietlisz tło, uzyskując tam białą plamę. Takie działanie automatyki aparatu jest jak najbardziej pożądane – chcemy jednak uzyskać coś specjalnego, dlatego też najłatwiej będzie włączyć tryb manualny. Możesz również spróbować w trybie półautomatycznym z priorytetem przysłony (A), blokując ekspozycję przyciskiem AEL (Automatic Exposure Lock – technologia przenoszenia ekspozycji z jednej sceny na inną), ale szczerze mówiąc dla mnie nie jest to zbyt wygodne, szybciej i pewniej ustawię parametry zdjęcia na ręcznych ustawieniach, śledząc wskaźnik ekspozycji w wizjerze.

Jak wykonać?

Ustaw ekspozycję na źródle światła – wykonując to zdjęcie wybrałem bliską okolicę słońca. Dla tego ujęcia światłomierz aparatu podpowiedział mi, że prawidłowym czasem będzie 1/4000 sekundy (przy czułości ISO800 i przysłonie F2.2). Tak ustawione parametry nie prześwietliły nieba, zachowało ono swoją naturalną barwę – Mikołaj pozostał jednak w głębokim cieniu. Jeżeli korzystasz z trybu półautomatycznego, wciśnij przycisk AEL i trzymaj go aż do wykonania zdjęcia – inaczej aparat zmieni ekspozycję na taką, jaka byłaby prawidłowa dla obiektu, na którym będziesz łapał ostrość. Pozwól korpusowi złapać ostrość, wykadruj i gotowe – otrzymasz zdjęcie sylwetki na rozświetlonym tle.

W skrócie podsumowując: aby wykonać zdjęcie ‚sylwetkowe’ należy ekspozycję ustawić tak, żeby nie prześwietlić tła – a im większy będzie kontrast między tłem a fotografowanym obiektem, tym efekt będzie ciekawszy i bardziej wyrazisty.

Złoty podział

Kadrując zdjęcia zawsze staram się korzystać z zasady złotego podziału. Na prezentowanej fotografii postać Mikołaja dzieli zdjęcie na dwie części – właśnie w złotym stosunku, który w przybliżeniu wynosi 1:0.618. W teorii matematycznej, dłuższa część kadru jest średnią geometryczną krótszej i całej jego długości.

Czym jednak jest złoty podział? Szerzej będziecie mieli to wyjaśnione pod tym linkiem (wraz z rysem historycznym i zastosowaniem), od siebie mogę napisać tylko tyle, że jest to wg mnie chyba najważniejsza zasada prawidłowego kadru. Zawsze znajdą się oczywiście wyjątki od tej reguły (na przykład portrety en face), niemniej złoty podział nadaje harmonii fotografii, sprawia, że obiekty umieszczone na zdjęciu zdają się być na swoim miejscu – przynajmniej ja tak to postrzegam. Kompozycja oparta na innym podziale (dodatkowo jeszcze z nieprawidłowo wypoziomowanym horyzontem i/lub zachwianymi pionami) sprawia na mnie wrażenie zabałaganionej, niepoukładanej, czasem wręcz chaotycznej.

Jak uzyskać złoty podział?

Aparaty fotograficzne, zwłaszcza te bardziej zaawansowane posiadają na matówce kilka/kilkanaście punktów, w których można ustawiać ostrość. Często te boczne punkty są umieszczone w złotym podziale lub bardzo blisko niego. Upewnij się jednak co do proporcji, zanim zaczniesz korzystać z tej podziałki. Niektóre matówki mają wyrysowane linie złotego podziału lub też są one zaznaczone na brzegach. Zawsze też można przygotować taką matówkę samemu. Można też wyznaczać złoty podział na oko, o dziwo nie jest to szalenie trudne. „Złoty” stosunek proporcji wynosi 1:0.618, jest to więc więcej niż połowa, ale mniej niż 2/3 odległości od brzegu kadru, w którym powinieneś umieścić obiekt będący fotografowanym tematem. Przy odrobinie praktyki zobaczysz sam, jak łatwo złapać odpowiednie proporcje w kadrze. Powodzenia!